Był piękny ciepły poranek. Melodia pływała już w wodzie, a Eryk i Max towarzyszyli jej. Ubrałam się w zwiewną turkusową suknię i udałam się na plażę. Podczas mojej drogi przez pałac słyszałam uprzejme ,,Witam, Wasza Miłość'' lub zwykły ukłon. Gdy poczułam już ciepły piasek pod stopami, poczułam się jak za dawnych lat, gdy marzyłam o byciu człowiekiem, a teraz? Teraz chciałabym popływać w głębi oceanu, ale cóż.... te czasy minęły. Moje rozmyślania przerwał Eryk.
-Dzień dobry, kochanie może z nami popływasz?
-No dobrze.
W tej chwili zrozumiałam, że Mel nie pływa sama. W wodzie był mój ojciec i siostry.
-Tata!- krzyknęłam niczym małe dziecko i rzuciłam mu się w ramiona
-Dobiegły mnie słuch, że chcesz zanurzyć się głębiej w wodzie?
Skinęłam głową. Potem zobaczyłam tylko jakieś jasne, kolorowe światło i już byłam w wodzie, a na dodatek miałam ogon. Moja rodzina też. Ojciec zaprosił nas na kolację do pałacu. Czułam się, jak wtedy gdy miałam 16 lat. Po uroczystej kolacji, tata zabrał mnie do innego pokoju, aby ze mną porozmawiać.
-Ari, wiem, że brakuje ci morza, więc mam propozycję.
-Jaką?
-Możesz zostać tu z nami, na zawsze.
-Zawsze? To cudowna propozycja, ale jestem potrzebna na lądzie, tam jest moje miejsce, ale będę was odwiedzać.
Gdy wróciliśmy do pałacu na lądzie, znów byłam przygnębiona, ale uświadomiłam sobie, że ważne jest to co dzieje się teraz, a nie co było a teraz mam najlepszą rodzinę na świecie.
Ariel